Untitled-8

Razem czy osobno?

Kiedyś zastanawiałam się jak to powinno być w związku. Robić wszystko razem czy osobno. Dzielić się pasjami tylko przez opowieści, dobierając najlepsze słowa świata, czy może nie mówić nic, bo nie trzeba, bo druga osoba czuje dokładnie to samo. Do tego doszedł temat przyzwyczajenia do drugiej osoby. Uzależnienia. Silnego współistnienia z jednym osobnikiem płci przeciwnej. I co?


Niezależnie od płci, niestety albo i nie, trzeba sobie powiedzieć jedno. To ze sobą spędzasz całe swoje życie. Ca-łe ży-cie. To dość spora akcja, jak na to spojrzeć z boku. Więc jeśli będziesz niezadowolony z siebie, nie będziesz zadowolony z życia. Jeśli do tego życia dochodzi nam jakiś towarzysz, sprawa się nieco komplikuje.

O parach

Ania nie je mięsa, Radek nie wyobraża sobie obiadu bez schabowego. Paweł spędzałby czas ze swoją dziewczyną w aucie albo z chłopakami (albo jedno i drugie), a Jola tylko z nim.
W tym temacie sprawa jest dość jasna. Kompromis. Balans. Każdy mówi o swoich potrzebach, nie zaniedbując swoich wartości życiowych i nie powinno być z tym większego problemu. Mijanie się w gatunkach muzyki czy żarcia może być czymś fajnym. Nie hamujesz towarzysza z czymś, co on uwielbia, nie włazisz w to też z buciorami udając, że też to kochasz nad życie, tylko lekko wstępujesz jednym krokiem, zostawiając pole manewru jemu. Bo to jego pole.
Ktoś może powiedzieć, że po to jest związek, żeby właśnie już nic nie robić samemu. Serio? Warto zająć się sobą. Mieć coś swojego, własnego, czym można się pochwalić, być z siebie dumnym w jakiejś dziedzinie. I tutaj pojawia się dość ważny wniosek, który może nie co zaboleć.

O życiu

Ludzie są i odchodzą. Nie warto trzymać się usilnie jednej osoby. Iść na studia tam gdzie Mariola. Nie rezygnować z pracy, bo Marysia się obrazi. Uśmiechać się wśród znajomych Jarka, bo inaczej nie będzie się rozmawiało z nikim. Nie warto zaprzepaszczać czegoś co jest tylko swoje, dla czegoś, co nas kompletnie nie jara. I tu wracamy do pierwszego wniosku tego wpisu. Nie można się uzależniać silnie od innych. Mam tu na myśli wszystkie te sytuacje, kiedy naprawdę cholernie nam się tego nie chce robić, bo to nie nasze. To nie ja. Tylko dlatego, że przecież to związek, więc trzeba. Inaczej będzie się mijać we wszystkich sferach.

Wiecie co? Nie warto dziergać sobie „forever together” na cyckach, kiedy do końca nie zdaje się sprawy co to tak naprawdę oznacza.

Trzeba postawić sprawę jasno. Jestem taka i nie będę się dostosowywać, bo tak wypada. To jest moje, poznaj to i uszanuj. Dbaj o siebie i o mnie, wspieraj, dawaj z siebie wszystko. I albo nam się to uda albo nie. To się nazywa partnerstwo.

O różnicach

Nie da się trafić na dwóch identycznych ludzi. Na kobietę i mężczyznę, którzy dokładnie to samo będą robić po wstaniu z łóżka, to samo będą jeść na śniadanie, przeglądając dokładnie te same serwisy informacyjne, myśląc dokładnie o tym samym i snując identyczne wnioski. Szanujmy siebie nawzajem. Coś jest głupie dla ciebie, to nie znaczy, że dla kogoś innego też. Fajnie jest mieć swoją strefę, którą pokazujesz partnerowi. Której uczysz. Pozwalasz na odrobinę wkraczania w swoją sferę, która sprawia Tobie radość, a tym samym jemu. Dlatego ja biegam na koncerty rapowe z radością patrząc na mojego mężczyznę, kiedy podnosi ręce w górę i wykrzykuje wers po wersie, nie mówiąc, ani nawet nie myśląc, że to bezsensu. Jakiś czas później zabieram go na mocne brzmienia i lasery, pokazując swój świat. Bo wiem, że on chce go oglądać.

Także tego. Dwa półdupki na jednym kiblu to o jeden za dużo.

  • http://www.pixelpr.net/ Monika Loryńska

    Moje zdanie jest takie, że każda strona powinna mieć swoje własne zainteresowania i własną wizję spędzania wolnego czasu. Wtedy człowiek ma satysfakcję z życia, rozwija się. Nieraz patrzę na pary, gdzie powiedzmy kobieta poświęca się całkowicie dzieciom i mężowi, a po latach, jak dzieci są już wystarczająco duże, że prawie wcale ich w domu nie ma, nagle kobieta nie wie, co ma ze sobą zrobić i jest nieszczęśliwa. Nie wolno się tak oddawać całkowicie, trzeba mieć jednak ten kawałek świata tylko dla siebie.

    • Rozi

      Dokładnie, trzeba mieć coś „swojego”, nawet kiedy ma się dzieci i zajmuje się domem. Własną przestrzeń. Grunt to mieć tego świadomość!