Wywiad z psycholog o kobietach związkach

Od trudnych relacji do szczęścia – rozmowa z psycholog #1

Kobieta. Zdecydowanie łatwiej niż mężczyzna pakuje się w nieszczęśliwe związki i niezobowiązujące układy. Różni się poglądami na temat relacji, bliskości i seksu. Ciężko zdać sobie sprawę z powagi sytuacji, kiedy trudne relacje prowadzą do… no właśnie. Co się dzieje z kobietą, która żyje w nieszczęśliwym związku? Jakie zachowania partnera jest w stanie wytrzymać? Jak odejść lub jak zdać sobie sprawę z tego, w jakim paskudnym miejscu się znajduje? O trudnych relacjach, niezobowiązujących układach rozmawiam z Dominiką Wrońską, psycholog znaną z bloga trickymind.pl

Zastanawia mnie pewna kwestia, o której niedawno wspominałam na blogu: dlaczego kobiety godzą się na trudne relacje? Jak to się dzieje, że tkwią w toksycznych związkach?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na takie pytanie, bo każda z nas jest inna i każda z nas ma swoją historię. Ważne jest też to jak zdefiniujemy „toksyczny związek” – dla mnie to taki, który działa destrukcyjnie na kobietę (lub mężczyznę) która w nim tkwi. Jeżeli tak podejdziemy do tego tematu, to można zauważyć pewne powtarzające się schematy czy wzorce, które prowadzą kobiety do takich związków i powodują że ciężko im później taką relację zakończyć.

Czyli jakie?

Kobiety, które tkwią w takich toksycznych układach często mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, wierzą że nie zasługują na szczęście, nie wiedzą, że związek w którym tkwią jest zły, ponieważ nie mają porównania – nikt ich tego nie nauczył, bo często pochodzą z rozbitych rodzin albo takich, gdzie pozornie wszystko układało się świetnie, ale tak naprawdę nie było tam wystarczającej ilości ciepła. Taka dziewczyna uważa, że jeżeli zwrócił na nią uwagę mężczyzna, to że taka okazja już się nie powtórzy i że musi trzymać się go za wszelką cenę. Toleruje więc różne „wybryki” swojego partnera, bo obawia się, że jeżeli od niego odejdzie to nikt już jej nie zechce.

Jakie zachowania partnera jest w stanie akceptować taka kobieta?

Te wybryki to może być wszystko – agresywne zachowanie z przemocą włącznie, zdrady, notoryczne kłamstwa czy różnego rodzaju uzależnienia. Najczęściej substancją uzależniającą jest alkohol. Kobieta staje się w takiej relacji osobą współuzależnioną. Sytuacja komplikuje się przez to, że często w układzie występują dzieci. Kobieta czuje że ma misję „zbawienia” swojego mężczyzny – ma uwolnić go od przymusu picia, ale paradoksalnie swoim zachowaniem tylko umacnia status quo. Jedna z teorii wyjaśniających to zjawisko mówi, że współuzależnienie jest chorobą występującą w konsekwencji alkoholizmu męża. Druga mówi, że współuzależnienie to zespół cech, które powstały w dzieciństwie, w wyniku działania mechanizmów obronnych ukształtowanych w odpowiedzi na niewłaściwe traktowanie w dysfunkcjonalnej rodzinie. Tkwiąca w takim związku kobieta, bardzo się boi tego, co będzie gdy przestanie on istnieć – lepsze znane zło niż to co nieznane. Wyjście z tej patowej sytuacji często utrudniają stany depresyjne, tendencje kompulsywne, lęki, zaburzenia somatyczne czy nadużywanie substancji psychoaktywnych.

Nasuwa się tutaj jedno podstawowe pytanie: dlaczego nie powiedzą „dość”?

Często kobiety godzą się na toksyczną relację dlatego, że bardzo wysoko cenią małżeństwo samo w sobie, bez względu na to jakiej jest ono jakości. Postrzegają kobiety zamężne jako lepsze od tych, które mężów nie mają, dlatego skłonne są akceptować nawet agresję fizyczną, byleby tylko zatrzymać mężczyznę u swego boku. Pojawia się wtedy taka zagrażająca myśl: „Można powiedzieć o mnie wszystko, ale nie to, że nie potrafię zatrzymać przy sobie mężczyzny”.

To jeśli chodzi o związki. A co z układami?

Jeżeli chodzi o niezobowiązujące układy – motywacje bywają różne. Może to być obawa przed zaangażowaniem – są dziewczyny, które wolą się spotykać z żonatymi mężczyznami, bo taki facet nie będzie chciał wiązać się na poważnie i komplikować im przez to życia. Wynikać to może z tego, ze taka dziewczyna nie wierzy w istnienie związków na całe życie i dlatego woli nie angażować się w żadną relację na 100%. Część dziewczyn kręci to, że są na tyle atrakcyjne, że potrafią „wyrwać” żonatego faceta. Inna grupa oszukuje się, że taki nieuchwytny facet właśnie dla niej się zmieni i postanowi założyć rodzinę. Tutaj też podłożem jest niskie poczucie własnej wartości. Istnieją też dziewczyny, które nie są zainteresowane związkiem z jednym tylko mężczyzną na całe życie i praktykują „seryjną monogamię”.

A no właśnie. Jak już o układach kobiet z zajętym mężczyzną mowa. Część kobiet jednak myśli o nim poważnie, on już ma partnerkę. Co zrobić, jeśli kobieta nie chce być „tą drugą”, ale nic się nie zmienia? Z jednej strony, można je usprawiedliwić, że to nie ona zdradza, ale z drugiej… coś trzeba z tym zrobić. Czy to w ogóle może się udać?

Może zadam Ci trochę przewrotne pytanie: czy inwestowanie swojego czasu w związek z mężczyzną, który jest skłonny do „zakochania na zabój” w trakcie trwania związku z inną kobietą nie jest przypadkiem obarczone od samego początku dużym ryzykiem? I nie mam tu na myśli tego, że on będzie zwodził w nieskończoność i że nasza hipotetyczna bohaterka będzie cały czas „tą drugą”, tylko myślę o pozornym happy endzie – on odejdzie od żony. I co wtedy? Jeżeli raz wdał się w układ z kochanką w tle, to skąd pewność, że z naszą bohaterką tym razem w roli zdradzanej żony nie postąpi tak samo? Taki układ jest bardzo ryzykowny, bo zawsze prowadzi do poczucia winy i lęku – czy jest to niespełniona miłość czy związek budowany po rozpadzie małżeństwa. Oczywiście łatwo robić takie podsumowania na zimno, gdy w grę nie wchodzą uczucia, które są w stanie całkowicie zniekształcić realny obraz sytuacji.

Czy z takich, albo innych niezobowiązujących układów można stworzyć coś poważnego? W większości przypadków to jednak chyba autodestrukcyjne?

Jeżeli chodzi o jakąkolwiek dziedzinę życia człowieka, nie można powiedzieć kategorycznie że coś na pewno się wydarzy bądź nie, bo od każdej reguły znajdzie się wyjątek. Tak samo jest w przypadku takich skomplikowanych relacji – zdarzają się takie, które kończą się (a właściwie nie kończą się, tylko trwają) szczęśliwie. Jednak etap „bycia tą drugą” jest autodestrukcyjny, nawet jeżeli dziewczyna czuje w pewnym momencie dumę z tego, że była w stanie zawrócić w głowie zajętemu mężczyźnie. Dzieje się tak, ponieważ my kobiety różnimy się od mężczyzn podejściem do seksu, zdrady i związku. Dla większości kobiet seks powinien łączyć się z jakimś uczuciem, natomiast dla mężczyzn to połączenie nie jest konieczne. Jeżeli chodzi o zdradę to dla kobiet o wiele dotkliwsza jest ta psychiczna, gdzie w grę wchodzi długotrwały romans, a z kolei dla mężczyzn najbardziej przykra jest zdrada fizyczna. Jeżeli chodzi o związek, to kobiety są bardziej skłonne podtrzymywać nawet niesatysfakcjonującą relację ze względu na powstałe w jej rezultacie zobowiązanie. To wszystko składa się na to, że kobiety o wiele częściej znajdują się w trudnej uczuciowo sytuacji niż mężczyźni.

Kolejna część już niebawem! :)

  • http://okiemlesbijki.blogspot.com/ Okiem Les

    Takie związki są ciężkie i ciężko o nich mówić. Sama byłam w tego typu relacjach, aczkolwiek z każdej da się wyjść, przynajmniej tak mi się wydaje.

  • http://www.rudymspojrzeniem.pl Marta Kraszewska

    Bardzo ciekawy wywiad.