Kobiety zawsze wiedzą lepiej felietony blog relacje damsko-mękie

Kobiety zawsze wiedzą lepiej!

Ten tekst miał być o kilku prawdach o kobietach, ale wszystko sprowadziło się do jednego wniosku, który mnie zmartwił i poddenerwował jednocześnie. Zawsze wiemy lepiej. Dziedziczymy to po swoich matkach i babkach. Wolimy wyręczyć mężczyzn, żeby potem po nich nie poprawiać. Nic nas tak nie denerwuje jak błędy swoich przyjaciółek i najchętniej odmieniłybyśmy życie większości znajomych i osób, które możemy poobserwować w telewizji.

Królowe prac domowych

Jeśli mężczyzna chce nas wyręczyć w myciu podłóg to może i im na to pozwolimy. Chcemy mieć chwile dla siebie, zresztą i tak mamy jeszcze inne obowiązki do wykonania. I nasz mężczyzna, seksownie wyglądający w tym dresie, biega po domu z odkurzaczem. Piękny widok? No cóż. Ominie próg, listwy i miejsce pod stołem – tu robi się nerwowo. Jest nie po naszej myśli, więc następnym razem wolimy zrobić to za niego i mieć spokój. Po co poprawiać, robić sobie podwójną robotę, jak my wiemy jak się sprząta.

Z chęcią chciałybyśmy, żeby ugotował nam lasagne na kolację. Co z tego, że pójdzie w boczki, jak można zapalić świece i zjeść włoski przysmak we dwoje. Tylko, że na samą myśl o tym, że trzeba będzie po nim posprzątać, bo użyje do tego 3/4 wyposażenia kuchni i co chwilę będzie pytał, gdzie jest bazylia, mąka i której śmietany użyć – wolimy być głodne albo zrobić to same.

Zawsze wiemy lepiej od mężczyzn. Od dziecka. Rzucimy uszczypliwą kurwą pod nosem, a następnym razem będziemy się wyrywać do prac domowych. Na koniec dnia legniemy na kanapie, twierdząc, że życie jest takie męczące.

Układamy (nie)swoje życie

Lubimy się powtrącać i to nie ma nic wspólnego z troską. Mężczyznę traktujemy czasem jakby odebrano mu jakąś część mózgu. Wiemy lepiej, co mają założyć na urodziny do cioci Krysi, jaki krawat pasuje do koloru ich oczu i co będą chcieli robić w sobotni wieczór i na pewno nie jest to mecz. Chcemy mieć wpływ na jego wygląd, żeby nie było wstyd wyjść na zakupy i do znajomych, no i na jego urodę. Nie dociera do nas czasem, że oni naprawdę nie lubią mazideł i najchętniej po użyciu kremu do twarzy, od razu by ją umyli.

Co za tym idzie – wiemy też ile powinni zarabiać i gdzie. A w pracy różni są ludzie – my jednak wiemy, komu z nich źle z oczu patrzy. Pogrozimy palcem jak trzeba, kiedy rozmawia z kimś z czarnej listy.

Jeśli chodzi o to, że wiemy lepiej, nie mogę tu nie wspomnieć o naszych przyjaciółkach i koleżankach. Jesteśmy bardzo wrażliwe na ich los, a nic tak bardzo nas nie denerwuje, jak ich błędy. Potrafimy je wymienić w trzy sekundy. Nie ten mężczyzna, źle wychowane dziecko, dziwne zwyczaje, brzydka pościel… Wyciągamy konkretne wnioski i planujemy dla nich Miesiąc Wielkich Zmian, o którym luźno wspominamy, by tylko nie urazić. Przecież kłótni nie chcemy to po co mówić wprost. Pytamy czasem delikatniej, czasem dobitniej. Chcemy, aby się zmieniła. Dla niej samej.

Nie traktujmy świata jak dziecka

Oczywiście, nie każda z nas jest taka sama. Nie wrzucam do jednego wora wszystkich kobiet, jednak cechy o których wspominam, często przejawiają się w mniejszym lub w większym stopniu u kobiet.

Nie lepiej tak po prostu odpuścić? Nie mówię tutaj o rzeczach wielkich, decyzjach życiowych, które mają wpływ bezpośrednio na nas. Na siebie. Kobieta różni się od mężczyzny i to nie jest żadna eureka. Nie jest naszym dzieckiem, tylko partnerem, który czasem inaczej może odbierać rzeczywistość, bo przecież się różnimy. I o to w tym chodzi, bo byłoby nudno. Zatem jeśli facet chce ubrać wyciągnięty sweter niech go ubierze. Nie posprząta pod stołem to zwróć mu na to uwagę.

A przyjaciółki? No cóż. Zanim zaczniesz krytykować kogoś za to, że żyje jak chce, zastanów się jak Ty żyjesz.

Nie traktujmy świata jak dziecka. Nie musimy się przejmować wszystkim dookoła i wszystko brać na swoje barki. Nie ponosimy odpowiedzialności za cudze błędy, ani nie przeżywamy przyjemności za kogoś. Jeśli o kogoś mamy dbać, wspierać, rozumieć i szanować – to przede wszystkim siebie. A potem całą resztę.

Tekst ukazał się na stronie Business Empire, w dziale Kobieta, gdzie co tydzień ukazują się moje teksty!

  • Qursantka

    Tak, najpierw wyręczamy, a później się już nie doprosimy pomocy. Nasza wina, ale niech ktoś wymyśli jakiś sposób na cofnięcie tego :P Wiadomo z nabranym doświadczeniem, teraz nie popełniłabym tego błędu, ale popełniałam. Dobrze, że jestem już tego „świadoma” :)

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      Mam tak samo. Też kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy i nagle… olśnienie. Takie proste, a tak ciężko czasem wcielić w życie :)

  • http://www.nalewoinaprawo.pl/ Joanna Kwasigroch

    Cześć.
    Fajny temat poruszyłaś. Zastanawiam się, ile jest dumy/pychy w byciu „Zosią-Samosią”. Ostatnio nabieram trochę dystansu do życia, chcę mieć więcej czasu wolnego, a przede wszystkim wolną głowę. Dlatego nie oceniam, nie patrzę krytycznie, szukam pozytywów. Pozdrawiam.

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      To jest świetny początek do tego, aby mieć właśnie „wolną głowę” i taką… przyjemność z życia :)