kobieta droga relacje damsko-męskie siadamipisze.pl

Kiedy jest bliskość, a nie ma związku

A. nie miała pojęcia, że kiedyś trafi na kogoś takiego jak On. Może nie był zabójczo przystojny, ale miał to „coś” o czym marzy każda kobieta. Tak w stereotypie. No i był starszy, co wrzucało go do szufladki „bardziej doświadczony, bardziej wyrozumiały, w ogóle bardziej”. Razem płakali ze śmiechu, wieczorową porą wsiadali w auto i jechali przed siebie. Leżeli z kocem przed 52-calowym telewizorem, rozmawiali do szóstej rano. O niczym konkretnym.

Plany i nie plany

A. i K. żartowali czasem sobie, że wezmą ślub na dachu jakiegoś zajebistego budynku, ale chwilę później stwierdzali jednocześnie, że śluby są dla słabych. Że zobowiązania są dla ludzi nudnych. Ale ktoś jest w domu, pozmywa, pogada od czasu do czasu. Może warto tak dla zasady. Ale jeszcze nie teraz. Przecież można mieć kogoś blisko bez tych wszystkich zobowiązań przez duże Z. A. nie chciała spędzać z nim reszty życia. Ale czasem przez jej głowę przeszła myśl, że może by tak kiedyś jednak… Czekała aż coś wspomni. Jak jednak przyzna, że skoro zachowują się jak para to po prostu nią będą. Czekała. Nie usłyszała. No to stwierdziła, że wyjebane.

Życie A. poza K.

Problem pojawiał się wtedy, kiedy A. zaczęła spotykać się z innymi facetami. Może mniej czarującymi, ale takimi, którzy mogliby być tylko jej. Bo zaczęła tego chcieć. A on? Nie, nie cieszył się z jej odrobiny rozsądku. Z poszukiwań. Ze spełniania swoich potrzeb. Zdecydowanie nie miał ochoty jej nikomu oddawać. Nie dlatego, że coś do niej czuł, tylko dlatego, że miał ją na własność. A swojej własności nikomu się nie oddaje.

Dostawała więc na imprezach smsa z krótkim „Jak się bawisz?”. Czasem odpowiadała szczerze, czasem nie. Raz przyznawała się do palenia papierosa z przystojnym brunetem totalnie najebana, siedząc na trawie i patrząc na gwiazdy. Innym razem nie przyznawała się do zakończenia bardzo procentowej imprezy w dwuosobowym pokoju z wielkim łóżkiem. I ośmioma orgazmami.

A. chciała to zrobić. Przecież czuła się wolna i niezależna. Szczególnie wyciszając telefon, kiedy dzwonił On.

Związki, których nie ma

Czy był zazdrosny? Możliwe. Czy z miłości? Zdecydowanie nie. Uczuć się bał, a jedyne co brał pod uwagę to własność. Czy warto wchodzić w niezobowiązujące układy? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jedni tego potrzebują. Inni tylko oszukują, że nie chcą niczego więcej. W końcu, tam gdzie seks, tam bliskość. A gdzie bliskość, to jakieś przywiązanie do drugiej osoby i chęć trwałości tego czegoś. Są układy w pełni świadome. Ustalone od początku do końca. Ale jeśli w jakimś momencie pojawia się jakiekolwiek uczucie to tymi planami mogą sobie podetrzeć… no.

Chyba mogę to podsumować jednym zdaniem. Pies ogrodnika to najgorsza rasa.

  • http://vidkvaem.pl viðkvæm

    Czytałam kiedyś, że kobiecy mózg w trakcie stosunku produkuje jakiś hormon, który odpowiada za przywiązanie do partnera i zakochiwanie się w nim. Dlatego pokutuje twierdzenie, że dla kobiet nie ma seksu bez miłości.
    Z kolei faceci czasem muszą chyba oznaczyć swój teren :)

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      Według psychologii, przynajmniej tak słyszałam, związek zaczyna się właśnie wtedy, kiedy pojawia się namiętność :)

      • http://vidkvaem.pl viðkvæm

        Według psychologii może i tak. Gorzej z ludźmi, którzy w taki związek wchodzą. W serialach dla nastolatek (tak, oglądam!) nie ma związku, dopóki się tego we dwójkę nie ustali.

        • http://www.siadamipisze.pl Rozi

          No i czasem te nastolatki to mądre są! :D

  • http://monotematycznaona.pl • MonotematycznaOna •

    Bycie psem ogrodnika to chyba najgorsza przypadłość jaka może człowieka dopaść i nie pozostaje nic innego jak takiemu człowiekowi współczuć. Sam do końca nie wie czego chce ale jednak ma poczucie, że do niego należysz i powinno się całować go za to po stopach i wielbić. A w rzeczywistości trzeba kopnąć tam gdzie można sobie tymi planami, o których mówisz podetrzeć … Wiadomo, że istnieje zazdrość w związku i to jest gdzieś ok. Ale jeśli ktoś nie daje od siebie za wiele a wymaga bardzo dużo to to nie ma przyszłości. Żadnej. A mimo wszystko tak wiele kobiet traktuje takiego panicza jako swoje wybawienie i akceptuje taki stan rzeczy. :)

  • http://www.woliszpolish.pl/ Woliszpolish.pl

    Takie związki ciągną się latami niestety…Problem w tym, że nas (kompletnie nie wiem czemu) ciągnie do takich psów ogrodnika, nie uważasz?Może kobiety tez lubią gonić za króliczkiem? :) W każdym razie to fatalny kandydat na męża i absolutnie się zgadzam- najgorsza rasa

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      Ciężko to nazwać związkiem. Prędzej układem. Wiesz, może to kwestia tego, że kobieta potrzebuje w pewnym momencie swojego życia czegoś innego niż tylko związek i stabilizacja. Może czuje się bardziej kobieco? Może chce sobie coś udowodnić? Tak czy siak, jeśli nie ma samoświadomości, może ostro się przejechać. Bo w końcu kiedyś zda sobie sprawę, że to pies ogrodnika.

      • http://www.woliszpolish.pl/ Woliszpolish.pl

        No właśnie…To zwykle zmarnowane lata.Przynajmniej mądrzejsze po tym jesteśmy:)

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Pies ogrodnika… ah kiedyś było mi dane życie z takim i naprawdę długo musiałam dochodzić do siebie po takim związku.

  • http://okiemlesbijki.blogspot.com/ Okiem Les

    Nie wiem dlaczego, ale zawsze mam wrażenie, że niezobowiązujące relacje w którymś momencie, nieuchronnie zaczynają ranić jedną, albo drugą stronę … Najbardziej mnie uderza w tym tekście myślenie, że ktoś może traktować drugą osobę jako swoją własność, jak przedmiot bez uczuć, bez serca …

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      Niektórzy lubią (?), potrzebują (?) być tak traktowani. Z góry jest jasno powiedziane, że to tylko układ i uczuć tam nie ma być. Ale czy to możliwe?