Ludzie people

Inni zawsze mają prościej

Swoje trzeba przeżyć. Wiemy, że rzekomo życie jest w naszych rękach, a decyzje podejmujemy my sami. I niby każdy tak ma, a dalej łatwiej zrobić psychoanalizę Józka spod dziesiątki niż zrozumieć swój wieczorny atak płaczu czy nagły wybuch gniewu. Lepsi jesteśmy też w doradzaniu niż w rozwiązywaniu swoich problemów. Pościelimy komuś wyro, choć sami się nie wysypiamy w swoim.

Świat Pani Anny

Mamy taką Panią Annę, która ma po trzydziestce i oprócz tego ma też mężczyznę. Stałego partnera, choć nie są po ślubie, bo życiowe zakręty, bo odnaleźli się po takich słabych związkach… No wiadomo o co chodzi.

Pani Anna wysłuchuje swojej młodszej siostry, która to raczkuje w związkach, choć aż tak młoda nie jest. I opowiada jak to on ciągle chodzi z kumplami, w dupie ją ma i jej potrzeby, pewnie na tych imprezach ogląda się za innymi i ona tak dłużej nie może. Pani Anna, po tylu tych zakrętach jest, że dobrze wie co w takich sytuacjach się robi.

-Nie stój nad nim z tłuczkiem, daj mu trochę swobody. Ufasz mu? No właśnie. Daj spokój, wyluzuj. Jeśli coś cię bardzo boli to nie rób od razu afery, tylko powiedz o swoich potrzebach. Inaczej się udusicie.

Akceptacja to klucz do super związku. Coś jak złoty środek. Jak młoda się do tej rady dostosuje to pewnie będzie lepiej. Albo za jakiś czas znów stanie z założonymi rękoma w kuchni i będzie kolejny problem. No nic, wtedy znowu pomoc się należy. Rodzina.

Tego wieczoru Pani Anna pakuje się na noc do przyjaciółki. Wino, kalorie, dużo kalorii i plotki o facetach, standard. Jej partner miał iść z kumplem na piwo i razem z nim mieli wrócić do domu na noc. Czy tam, przespać sam poranek. Ale kto by wyliczał.

Wino się skończyło a tu od kilku godzin żadnego znaku od faceta. Pewnie nawalony. Nie dał znać, więc nawet nie wiadomo, gdzie szukać. Pod mostem, w rzece, czy u jakiegoś kumpla. Albo i… dobra, lepiej już u tego kumpla.

Wytrzymała do rana, ale po przebudzeniu, czas robić aferę. Dzwoni do tego kumpla. Ledwo rozumie co mówi, teraz by było łatwiej dogadać się z żulem pod monopolem niż z nim. No daj mi mojego do telefonu.
Jak mogłeś. Ja wyjeżdżam, a ty odwalasz takie akcje. Nie chcę mi się wracać. Gorzelnie z domu robisz. Nie szanujesz mnie, a ja się martwię.

Oni mają lepiej

Tak łatwo mówić, że Hania źle wychowuje dziecko. Dopóki 5-letni syn nie obudzi Cię o czwartej nad ranem.
Równie łatwo kręcić głową na Jolę, która dalej na bezrobociu, w dodatku z depresją. Dopóki sama na biurku nie zobaczysz wypowiedzenia.

Tak było, jest i będzie. Cudze problemy zawsze są bardziej przejrzyste. Prostsze. Łatwiejsze do rozwiązania.

Widzisz człowieka przez okno z czwartego piętra przechodzącego pod blokiem. Jesteś w stanie stworzyć historię na jego temat widząc ledwo jego jeden policzek. Szybciej wyobrazisz sobie co on czuje niż zdasz sobie sprawę z tego, co czujesz Ty.

Zawsze jesteśmy w stanie widzieć sobie siebie w skórze kogoś innego.

Choć jedyna prawdziwa skóra to ta nasza.

Fot.
Jagoda Kasznia
  • Aleksandra

    Like.