kalendarz postanowienia noworoczne blog

Dlaczego postanowienia noworoczne są bezsensu?

Nowy rok, więc nowe możliwości. Rozpoczyna się kolejny etap. W kalendarzu. Jedni zabierają się więc za drukowanie kartek z postanowieniami, koniecznie czcionką Romanem w rozmiarze 72 lub większej, byle by było widoczne, byle by powiesić, byle by były. Inni mają to w dupie. Tak jak ja.

Dlaczego postanowienia noworoczne są bezsensu?

#1 Zapomnisz o tym

No zastanów się. Siedzisz sobie w takim sierpniu nad naszym polskim, pięknym morzem. Wpieprzasz rybę polaną sokiem z cytryny i zagryzasz frytą. Chillout. Błogo. Popijasz colą, po czym siadasz i stwierdzasz, że dawno tak się nie nażarłaś. Zaczyna padać. No tak, w końcu jesteś nad polskim, pięknym morzem. Chowasz się gdzieś w bluzie z kapturem i martwisz się, czy uwalisz swoje białe niubalansy. Przecież gdyby ktoś Cię w tym momencie spytał, jakie miałaś postanowienia noworoczne, to serio będziesz pamiętać? Nie ma takiej opcji. Z postanowieniem noworocznym skojarzy Ci się sylwester, kac morderca i ten jebany roztapiający się śnieg za oknem lub jego brak.

#2 I tak tego nie zrobisz

No, ale jednak jeśli Ci się bardzo chce, bo wydrukujesz sobie te założenia, wykujesz je na pamięć i będziesz powtarzać codziennie, zabierzesz się do roboty. Chcesz zrobić wielkie rzeczy. Założysz sobie, że schudniesz 10 kilo. Zostaniesz wegetarianką. Sławną blogerką.

Nagle chcesz się wielce zmienić, bo przyszedł Pan Nowy Rok i warto. Zresztą, masz na to całe 365 dni, więc jakby miało się nie udać. Przecież to szmat czasu jest.

No… serio?

Wielkie cele mają swoje zalety. Spinasz się. Robisz wszystko, żeby się spełniły. Masz jakąś tam motywację. Ale przecież nagle tego nie zrobisz. 31 grudnia założysz coś sobie, a pierwszego… albo dobra, lepiej, drugiego stycznia liczysz na to, że zdarzy się cud i ten cud obudzi się w Tobie, obok Ciebie, czy gdzie tam chcesz. No nie. Tak nie będzie. A jak zobaczysz jak wielki ogrom pracy i jak długa, wyczerpująca, czasem satysfakcjonująca, ale dająca w kość jest droga do tego – odechce Ci się od razu. Jeśli do tej pory nie ruszyłaś dupska na siłownie, nie wiesz właściwie co jedzą ci wegetarianie, a o blogu wiesz, bo wszyscy coś tam trąbią, to nie uda Ci się.

Może lepiej, zamiast walczyć ze sobą i ze światem, po prostu wyznaczać sobie małe cele w ciągu roku? Niezależnie od tego, czy to ostatni dzień starego roku, czy osiemdziesiąty siódmy nowego.

#3 Postanowienie Cię zniszczy

I właśnie przez to, że cieszą nas wielkie sukcesy i spełnione wielkie cele, jesteśmy trochę ubodzy w radość. Pod koniec roku można nieźle się zawieść, bo jak się okaże – nic się nie spełniło. To nic, że schudłaś 8. Miało być 10. To nic, że przeczytałaś dwadzieścia siedem książek o wegetarianizmie i jesteś mądrzejsza, jak zeżarłaś schabowego w lutym. To nic, że założyłaś bloga na blogspocie i ogląda Cię osiem osób dziennie. Osiem. Co to jest. Miałaś się zgłosić na Bloga Roku 2015 a tu chuja.

#4 Musisz chcieć

Nie postanawiam 31 grudnia. Nigdy tego nie robię. Nie powtarzam sobie codziennie moich założeń i zamierzeń. Bo nie lubię, kiedy wisi coś nade mną z etykietą „muszę”.

To takie dodatkowe kilogramy, kiedy wstajesz rano z łóżka. Nie musisz. Chcesz.

Bo zmiany nie zaczynają się w kalendarzu.

  • http://drivingnuts.pl Nat

    napisałam kiedyś notkę o niemal identycznym tytule:)

  • Magda lena

    Mam takie samo zdanie na ten temat.
    Bardzo mądre, sensowne wpisy i fajnie prowadzony blog. :)

    • http://www.siadamipisze.pl Rozi

      Dziękuję :) Zapraszam częściej!

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    To prawda, i tak nie realizuje się postanowień… no może czasami – na krótko. Serdeczności od Katarzyny.

  • http://www.drugi-akapit.blogspot.com Ewa Król

    Też o tym pisałam w zeszłym roku. Myślałam bardzo podobnie i nadal jest to aktualne. Ale dojrzałam do zastąpienia postanowień planami – bez presji czasu i konieczności wykonania, tak po prostu, żeby wyznaczyć sobie jakąś ścieżkę, a nie siedzieć bez sensu :D Pozdrawiam i życzę samych wspaniałości na nowy rok!